PORAŻKA W WIERZBICACH, ALE Z PODNIESIONYM CZOŁEM

Przy ładnej słonecznej pogodzie, w sobotnie popołudnie, Ambrozja Bogdaszowice rozegrała mecz wyjazdowy z liderem tabeli, drużyną WKS Wierzbice. Licznie zgromadzona publiczność nie mogła narzekać na emocje, bo było w tym spotkaniu wszystko – bramki, twarda gra, żółte i czerwone kartki, ciekawe akcje, kontrowersje sędziowskie, jednym słowem, futbol w całej swojej pięknej okazałości. Mimo niekorzystnego wyniku, nasz zespół zaprezentował się bardzo dobrze i choć na pewno zawodnikom trudno przełknąć gorycz porażki, należy im podziękować za to, co pokazali na boisku.

To Ambrozja rozpoczęła potyczkę z mocnym planem pokrzyżowania szyku Wierzbicom i zdobycia 3 punktów. W 5 minucie pierwszy z rajdów Konrada „Kondzia” Chojnickiego lewym skrzydłem, zakończony wybiciem piłki na róg. W 9 minucie powinniśmy prowadzić 1-0, Tomek „Żaba” Rudnicki dograł piłkę na nogę Michała „Kisiela” Ciesielskiego, który miał przed sobą w zasadzie pustą bramkę, niestety futbolówka zeszła mu ze stopy. W 12 minucie ponownie atakował Kondziu, kończąc akcję strzałem, bramkarz WKS-u zmuszony był do interwencji. W 13 minucie pierwsza z kontrowersyjnych decyzji sędziego, do piłki w lewym rogu naszej połowy boiska dopadli równocześnie Damian „Brzoza” Brzozowski i zawodnik gospodarzy, który atakował wysoko uniesioną nogą, dla Brzozy skończyło się to koniecznością skorzystania z pomocy medycznej, a arbiter przyznał rzut wolny dla… Wierzbic i żółtą kartkę dla Brzózki. Niskie dośrodkowanie w pole karne, gdzie gracz WKS-u niezbyt mocno strzelił po ziemi, przed Dawidem Pałaszem znalazł się Żaba, który nieszczęśliwie czubkiem buta zmienił lot piłki i przegrywaliśmy 0-1. W 15 minucie pierwsza żółta kartka dla miejscowych. W 18 minucie Ambrozja rozgrywała kolejny atak, do którego podłączyła się zbyt duża liczba zawodników i po stracie piłki WKS przeszedł do błyskawicznej kontry, wychodząc akcją 2 na 1, samotny Kacper „Mały” Towarnicki nie powstrzymał przeciwników i Dawid musiał po raz drugi wyciągać futbolówkę z siatki. Trener gospodarzy Grzegorz Podstawek mógł odetchnąć z ulgą, bo przy naporze gości udało się Wierzbicom strzelić 2 gole i teraz mogli czekać na nasze próby konstruowania akcji, czając się na kontrataki. A Ambrozja grała dobrze, grała twardo, w zagęszczonym środku pola potrafiła przejmować piłki i szukać mądrych rozwiązań na przedostawanie się pod bramkę rywala. Obrona WKS-u nie była zbyt silnym ogniwem i trener Tomasz August uczulał, by próbować to wykorzystać. Udało się w 25 minucie, kiedy jednemu z defensorów gospodarzy futbolówka odskoczyła przy jej wyprowadzaniu, dopadł do niej Grzesiek „Bazik” Pawlata i popędził do przodu, precyzyjnym uderzeniem kończąc akcję, zmniejszając prowadzenie Wierzbic. W 26 minucie kolejna żółta kartka dla miejscowych. Do końca pierwszej połowy trwały próby gości, by wyrównać, zarówno prawą stroną, najczęściej w dwójkowych akcjach Pawła „Doktora” Rudnickiego z Kisielem, ale także lewą, gdzie zapędzał się z obrony Żaba, wspierający Kondzia.

Drugą część spotkania lepiej zaczęli gospodarze, którzy zakręcili trochę naszym prawym obrońcą, w przeciągu kilku minut Małemu zdarzyło się parę nieudanych zagrań. W 53 minucie na strzał z około 20 metrów zdecydował się Tomek „Mucha” Musiatowicz i naprawdę niewiele zabrakło, by piła wpadła w róg bramki. Chwilę potem trener August ściąga Kondzia i wpuszcza Lucasa Zimmermanna, dla którego był to debiut w oficjalnym meczu w zespole z Bogdaszowic. W 56 minucie Mucha musiał ratować się faulem, by przerwać niebezpiecznie zapowiadającą się akcję WKS-u, za co sędzia ukarał go żółtą kartką. W 57 minucie rzut wolny z 30 metrów dla Ambrozji, precyzyjne uderzenie Brzózki minimalnie mija lewy słupek bramki, golkiper gości nawet nie ruszył z miejsca. W 58 minucie to nasi obrońcy popełnili błąd w „16” i Dawid musiał wykazać się swoim bramkarskim kunsztem broniąc strzał z bliskiej odległości. W 59 minucie Doktor mija w pełnym biegu jednego z rywali, zostaje sfaulowany, za co faulujący otrzymuje żółtą kartkę. W 60 minucie kolejny rzut wolny dla nas, tym razem strzela Żaba, a bramkarz piąstkuje piłkę poza linię boczną. W 62 minucie znów Doktor nie do zatrzymania dla gości, którzy ratują się faulem, a sędzia ponownie pokazuje „żółtko”. W 66 minucie zmęczonego Bazika zastępuje Łukasz „Benek” Bienias, a chwilę potem ma miejsce najbardziej kontrowersyjna sytuacja. Do piłki zagranej ze środka pola startuje bramkarz Wierzbic i wybija ją ręką, ale już poza polem karnym, co wychwytuje błyskawicznie arbiter. Ku zdziwieniu chyba większości obserwatorów, karze za to przewinienie tylko żółtą kartką, a powinien raczej czerwoną (identyczna sytuacja miała miejsce 2 tygodnie temu w jednym ze spotkań Ekstraklasy i tam zakończyło się to czerwonym kartonikiem). Praktycznie na linii „16” futbolówkę ustawia Doktor, uderza precyzyjnie, technicznie i trafia w… poprzeczkę. Znów buzuje w przyjezdnych sportowa, choć nie tylko, złość, a złe fatum nas nie opuszcza. W 70 minucie Benek nieszczęśliwie zagrywa wprost do przeciwnika, uruchamiając mu kontratak, rozegrany – to trzeba uczciwie przyznać – po mistrzowsku. Piłka na prawe skrzydło, dogranie po ziemi w pole karne, gdzie napastnik WKS jest najszybszy i umieszcza futbolówkę w siatce. Strata tego gola skruszyła chyba morale Ambrozji, wiara w odwrócenie wyniku zaczęła gasnąć, w 74 minucie Dawid musiał znów stanąć na wysokości zadania i uratować gości przed utratą bramki. W 75 minucie na placu gry pojawia się Paweł „Rechot” Rudnicki, zastępując Jarka „Bako” Matkowskiego. Rechot od razu po wejściu rzuca się do ataku i w pierwszej akcji jest faulowany tuż za linią „16”, w konsekwencji sędzia pokazuje obrońcy WKS-u czerwoną kartkę, z rzutu wolnego ponownie uderza Doktor, tym razem golkiper przeciwników odbija piłką na róg. W 80 minucie Rechot otrzymuje żółtą kartkę za faul na rywalu. W 85 minucie Benek staje przed szansą rehabilitacji po dobrym prostopadłym podaniu od Lucasa, wprawdzie jest nieco wyrzucony na prawą stronę pola karnego, ale ma przed sobą tylko bramkarza, niestety oddaje niecelny strzał. Jeszcze próbujemy rzucić na szalę wszystkie nasze siły, wszak Wierzbice grają w osłabieniu, ale w 90 minucie niedokładne podanie Żaby pod naszą bramką daje możliwość przejęcia piłki przez gospodarzy, oddanie płaskiego strzału i ustalenie wyniku na 4-1. Chwilę później dochodzi jeszcze do zamieszania i przepychanki między prawie wszystkimi graczami obu drużyn w polu karnym WKS-u, sędzia obdziela żółtymi kartkami Adriana Kaczmarczyka oraz zawodnika z Wierzbic, dla którego oznacza to czerwień i przymusowe opuszczenie boiska. Niedługo potem gwizdek arbitra wybrzmiewa po raz ostatni.

Przegraliśmy wysoko, zdecydowanie za wysoko, na pewno nie będąc drużyną słabszą. To Ambrozja kreowała więcej gry, ale zabrakło skuteczności, zabrakło trochę wyrachowania, rywal potrafił wykorzystać praktycznie wszystkie nadarzające się okazje, nam się to nie udało. Uważam jednak, że każdy z naszych zawodników może sobie bez wstydu spojrzeć w lustrze w oczy, bo dziś byli piłkarzami przez duże „P” i drużyną przez duże „D” i za to należą się im podziękowania.

WKS Wierzbice – Ambrozja Bogdaszowice 4-1 (2-1)

1-0 Tomasz „Żaba” Rudnicki (br. Samobójcza) 14’, 2-0 18’, 2-1 Grzegorz „Bazik” Pawlata 25’, 3-1 70’, 4-1 90’

Żółte kartki: Damian „Brzózka” Brzozowski 13’, Tomasz „Mucha” Musiatowicz 56’, Paweł „Rechot” Rudnicki 80’, Adrian Kaczmarczyk 90’

1 Dawid Pałasz – 81 Kacper „Mały” Towarnicki, 7 Damian „Brzózka” Brzozowski, 6 Adrian Kaczmarczyk, 10 Tomasz „Żaba” Rudnicki - 92 Michał „Kisiel” Ciesielski, 83 Tomasz „Mucha” Musiatowicz, 9 Jarosław „Bako” Matkowski, 11 Paweł „Doktor” Rudnicki, 98 Konrad „Kondziu” Chojnicki (53’ 23 Lucas Zimmermann) - 71 Grzegorz „Bazik” Pawlata (66 19’ Łukasz „Benek” Bienias)

Dziękujemy za wsparcie:

Exact Systems S.A. (www.exactsystems.pl)

Fizjointero (www.fizjointero.com)

Opera (http://www.opera.com/pl)